STYL ŻYCIA Uncategorized

Oczekiwania vs. rzeczywistość

Dawniej planując wyjazd lub podróż miałam wobec siebie i całego tego wydarzenia określone oczekiwania. Niestety – często moje wyobrażenia nijak miały się do realiów. Nauczona doświadczeniem zmieniłam podejście i jestem wobec siebie bardziej życzliwa. Zbliża się październik, prawdziwa jesień w powietrzu. Zapraszam do wpisu o oczekiwaniach względem siebie oraz po inspiracje do rysowania w social media.

Oczekiwania, realne oczekiwania

Gdy panowałam wyjazd, choćby krótki, marzyło mi się znaleźć czas i dogodne miejsce do rysowania. Wyobrażałam sobie wówczas siebie siedzącą załóżmy w jednej z uliczek jakiegoś starego miasta, najlepiej na ławce lub przy stoliku popijając kawę, z szkicownikiem dużego formatu bądź sporym arkuszem kartki – popijam łyk kawy niespiesznie szkicując wspaniały widok, najlepiej jakąś historyczną zabudowę. W tym idyllicznym obrazie wszystko jest na swoim miejscu – nieograniczony czas, miejsce w cieniu, kawa jest gorąca a rysowany obiekt idealnie oświetlony.
Przygotowuję więc dużą teczkę w formacie 50 x 70 cm, szkicownik? Sama nie wiem, przecież mam plan rysować tylko te duże “porządne” prace.

Jak to wygląda w praktyce?

W praktyce mimo szczerych chęci – któryś z elementów domina się sypie i niesie za sobą skutki – głównie w postaci rozczarowania. Oczywiście mając nieograniczony czas i będąc w 100% mobilnym i niezależnym można szukać idealnego miejsca, czekać na odpowiednie warunki atmosferyczne oraz znaleźć dogodne miejsce z widokiem na wieżyczkę kościoła tak, by nie siedzieć na środku chodnika. Obecnie moje wyjazdy i wycieczki mają ograniczony czas i zależy mi by wrócić z nich z ciekawymi pracami, piszę o momentach gdy jedziemy gdzieś na kilka dni lub gdy “plenerujemy” zorganizowaną grupą. Czy powinniśmy zatem obniżać poprzeczkę? Wystarczy oczekiwania zestawić do realiów.

Retrospekcje

Przypomina mi się plener rysunkowy w Norwegii, czułam że będzie to niesamowita przygoda i pozostawi wspaniałe wspomnienia. Plener organizowany przez pracownię rysunku DOMIN i w wyjeździe uczestniczyli rysownicy z całej Polski. Pracownia DOMIN ma swoje filie we wszystkich największych miastach w Polsce, w tym w Poznaniu. Miałam wobec siebie duże oczekiwania, wygórowane ambicje. Z myślą o dwutygodniowej przygodzie przygotowuję więc dużą teczkę w formacie 50 x 70 cm, szkicownik? Sama nie wiem, przecież mam plan rysować tylko te duże “porządne” prace. Dobrze, wezmę, przecież dużo nie waży, zapewne przyda do wykonywania szkiców “na brudno” i jako próbnik kolorów farb.

Format mini

Były momenty gdzie wraz z innymi uczestnikami siadaliśmy na pomoście z widokiem na góry w oddali ze szczytami w chmurach, jednak najczęściej brałam ze sobą połówkę formatu lub kartkę o jeszcze mniejszych wymiarach – pogoda była dość niepewna i zależało mi bardziej na zrobieniu pracy tu i teraz, mając na żywo ten wspaniały widok, niż zacząć dużą pracę by w połowie przegonił mnie deszcz lub chłód. Szerszą relację z tej dwutygodniowej przygody zamieszczę wkrótce w osobnym wpisie.

W kwestii szkicowania w mieście – po drodze do na norweskie Lofoty zwiedzaliśmy m.in. Tallin – tam nawet przez głowę nie przeszło mi taszczyć ze sobą wielką czarną teczkę. W chwili gdy zwiedzam – lubię być mobilna – zabieram wówczas plecak i lubię mieć wolne ręce. Dobrze, że miałam jednak ze sobą mały, akwarelowy szkicownik. Dzięki niemu udało mi się uchwycić jedną z kopuł Soboru św. Aleksandra Newskiego tuż przed burzą.

Wewnętrzny krytyk

Uwielbiam wracać do domu z choć w części zapełnionym szkicownikiem ( lub teczką ). Każda praca jest jak wpis w pamiętniku, łączy w sobie tamtą chwilę, wspomnienie miejsca nie tylko rysowanego, ale i okoliczności w jakich powstawała.

Trzeba podchodzić do wszystkiego realistycznie. Stawianie sobie poprzeczki tak wysokiej, że tylko przy idealnie spełnionych wszystkich warunkach można by sprostać oczekiwaniom skutkuje później rozczarowaniem i frustracją, kończeniem prac nie z natury a ze zdjęcia. Często byłam sfrustrowana, głównie tym, że więcej od siebie oczekiwałam i nie wyrobiłam planowanej normy. Byłam wobec siebie bardzo krytyczna.

Zmiana podejścia

W tym roku spędziłam tydzień nad polskim morzem w Gdyni. Ten rok różnił się od zeszłorocznych wyjazdów, bo zostałam mamą. Będę szczera – samo bycie mamą czyni, że do wielu spraw podchodzi się bardziej pragmatycznie.

Poza ekwipunkiem odzieżowym oraz rzeczami dla dziecka nie zapomniałam o tym, że być może podczas wyjazdu towarzyszyć nam będą piękne widoki. Tematyka marynistyczna jest bardzo bliska mojemu sercu i upodobaniom rysunkowym. Szerszą relację z Gdyni znajdziesz w pierwszym wpisie z cyklu Szkicownik.

Tym razem podeszłam do sprawy realistycznie i zamiast teczki pełnej dużych formatów zabrałam dwa szkicowniki Moleskine w formacie A6 – jeden klasyczny gładki, drugi z kartkami akwarelowymi.

MOLESKINE A6

O ambicjach

Warto mieć ambicje. Warto oczekiwać od siebie ciekawych efektów, jednak wszystko z głową. Oczekiwania powinny być realistyczne, czyli:

  • zgodne z predyspozycjami
  • pogodą
  • przeznaczonym na daną czynność realnym czasem

Przyjemniej jest być zadowolonym, że mimo średniej pogody i małej ilości czasu udało nam się coś stworzyć, niż denerwować się, że liczyliśmy na coś więcej, a znów nie wyszło. Takie podejście chyba warto zaszczepić sobie również w innych dziedzinach życia.

Inktober i 40 days in a row

Idzie nowy miesiąc, październik i nowy mały początek – nie bądźmy dla siebie zbyt surowi! Jeśli szukacie pomysłu lub inspiracji do codziennego rysowania, choćby małych rzeczy – dołączcie do wydarzenia Inktober , trwającego przez cały październik i polegającego na rysowaniu za pomocą cienkopisu lub tuszu narzucone tematy, oraz do grupy 40 days in a row, gdzie każdego dnia przez 40 dni wykonuje się nowe zadanie – to codzienna dawka motywacji!

SZKICE Z PODRÓŻY GDAŃSK ŁODZIE